Na studiach znajomi imali się różnych prac. Jedni byli po godzinach kelnerami, inni pisali teksty na strony internetowe, jeszcze inni rozdawali ulotki na ulicach. Ja też nie należałem do szczęśliwców, którzy otrzymywali kolosalne kwoty od rodziców na utrzymanie. Musiałem sobie jakoś poradzić, a nie na rękę było mi stanie za barem czy krążenie między stolikami robiąc zamówienia klientów. Nie widziałem się też w roli rozdawania gazetek reklamowych w podziemnych przejściach. Może moje ambicje były zbyt wygórowane, ale szukałem czegoś innego. Wtedy nawet nie miałem zamiaru otwierać własnego biznesu. Po prostu chciałem zająć się poważnym zarabianiem pieniędzy. Stypendium już nie starczało mi na środki utrzymania, a ja ciągle nie miałem pomysłu. Kredyty nie wchodziły w grę.
Wtedy właśnie znajomy mojego wujka powiedział mi, że potrzebuje tanie długopisy reklamowe. Do tego miał już fabrykę na grawerowanie laserowe. Potrzebował tylko osobę, która takie długopisy by mu załatwiła. Zaryzykowałem i powiedziałem, żeby dał mi miesiąc czasu i zobaczę co da się zrobić. Znajomy wujka zgodził się i dał mi szansę.
Przez tydzień szukałem korzystanie cenowo producenta na tanie długopisy reklamowe. Okazało się, że w Polsce nie mam czego szukać. Wygórowane ceny, słaby kontakt z firmami i już myślałem, że moja szansa zostanie zmarnowana. Wtedy trafiłem na chińską stronkę, która oferowała nawet grawerowanie laserowe w cenie zakupu. Od razu skontaktowałem się z Azjatami. Bałem się tak po prostu wkroczyć na inny rynek, więc początkowo zamówiłem tylko tanie długopisy reklamowe w ilości stu sztuk. Ku mojemu zaskoczeniu i zadowoleniu paczka po tygodniu znalazła się w moim domu. Grawerowanie laserowe należało już do mojego nabywcy w kraju, więc pozostawiłem je w pierwotnej formie. Zamówiłem kolejne setki przyrządów do pisania. Znajomy wuja był bardzo zadowolony i stałem się jego wspólnikiem. Dzisiaj mam największą firmę zajmującą się importem z Chin. Średnio co miesiąc latam do Pekinu negocjować kolejne warunki dostaw.