Kupiłam meble kuchenne
Zawsze denerwowało mnie to, że mąż wszystko zostawia na mojej głowie. Jeśli o gotowanie chodzi, to ok, bo to lubię, ale jeśli każe mi samej kupować załóżmy meble, ostatnio na przykład meble kuchenne, to już nie jest w porządku i z reguły kończy się kłótnią. Irytuje mnie to tym bardziej, że nasze gusta często się dość różnią i potem mąż ma pretensje, że dokonałam złego wyboru. Kiedy więc założył po długim czasie rozważania wszystkich za i przeciw własną firmę, myślałam, że wreszcie sam wszystkim się zajmie. Ale gdzie tam. Wszystko znowu powierzył mnie. Na mnie spoczął obowiązek zaopatrzenia biura dosłownie we wszystko: od segregatorów po meble biurowe. Niestety nie był to pierwszy raz kiedy mąż powierzył mi takie zadanie i wiedziałam, że nie ma sensu oponowanie i przemawianie mu do rozsądku, że chociaż meble biurowe powinien kupić samodzielnie. Nie miałabym oczywiście nic przeciwko, gdyby mąż brał udział we wszystkich tych zakupach i wymagał ode mnie jedynie dotrzymywania mu towarzystwa. Ale tak niestety nie jest. Kiedy kupowałam ostatnio meble kuchenne, to czułam, że nie będą mu się podobać, ale cóż. Jeśli zrezygnował z możliwości uczestniczenia w wyborze, to jego strata. Wprawdzie był później niezadowolony, ale stwierdziłam, że nie będę się tym na przyszłość przejmować i kupując meble biurowe też kierować się będę własnym gustem. Może wreszcie dotrze do niego, że sam powinien zająć się pewnymi sprawami, albo przynajmniej mi pomagać. Kupowanie takich sprzętów jak meble z pewnością się do takich spraw zalicza. Może jakoś nie przemówiło do niego to, że kupiłam meble kuchenne, które nie bardzo mu się podobają, bo tak naprawdę najwięcej czasu w kuchni spędzam ja, ale w biurze akurat to mąż będzie przebywał najwięcej, więc jeśli kupię meble, które nie przypadną mu do gustu, to chyba zorientuje się, że przesadził. Taką mam przynajmniej nadzieję, bo dosyć już mam robienia zakupów w pojedynkę.
Chcesz coś dodać?